Dlaczego zaczynamy trenować… i przestajemy po 3 tygodniach
Znasz ten schemat. Pojawia się impuls: nowy miesiąc, nowy rok, nowa wersja siebie.
Kupujesz karnet, zapisujesz się na siłownię, układasz plan. Pierwsze treningi dają satysfakcję. Czujesz dumę, ekscytację, nadzieję. A potem – powoli, niemal niezauważalnie – coś się zmienia.
Jednego dnia odpuszczasz. Potem drugiego. A po kilku tygodniach trening znika z Twojej codzienności. I bardzo często pojawia się jedna myśl – „znowu mi się nie udało.”
Motywacja nie znika. Ona po prostu przestaje wystarczać Na początku działa tzw. motywacja emocjonalna. To ona sprawia, że chce Ci się działać „od jutra”.
Motywacja ta jest – intensywna, krótkotrwała i silnie związana z wyobrażeniem efektu.
Problem polega na tym, że motywacja nie została zaprojektowana do długoterminowych działań.
Z biologicznego punktu widzenia ma uruchamiać szybkie zmiany – nie codzienną powtarzalność.
Kiedy mija pierwsze 2–3 tygodnie: emocje opadają, trening staje się zwyczajny, nie daje już „haju nowości”.
I to jest moment, w którym większość osób uznaje, że coś z nimi jest nie tak. A to moment, w którym*dopiero powinien zacząć działać system, a nie emocje.
Mózg nie lubi wysiłku bez nagrody. Mózg unika wysiłku, szuka komfortu i potrzebuje szybkiej gratyfikacji. Tymczasem trening: wymaga energii, powoduje zmęczenie, często nie daje natychmiastowych efektów wizualnych.
Jeśli jedyną nagrodą za trening jest „kiedyś będę wyglądać lepiej”. To dla mózgu jest zbyt odległe i abstrakcyjne.
Po kilku tygodniach pojawia się pytanie: Po co ja to właściwie robię? I jeśli nie ma na nie odpowiedzi tu i teraz, trening zaczyna przegrywać z kanapą.
Zaczynamy od zbyt wysokiego poziomu
Jednym z największych błędów jest podejście: „albo robię wszystko idealnie, albo wcale”. 5 treningów w tygodniu. Ścisły plan. Zero wymówek.
To podejście: ignoruje zmęczenie, życie codzienne i fakt, że nawyk dopiero się tworzy.
Każde opuszczenie treningu zaczyna być interpretowane jako: brak charakteru, słaba konsekwencja i dowód, że znowu się nie uda.
A poczucie porażki jest jednym z najsilniejszych czynników zniechęcających do powrotu.
Trening oparty na presji nie ma przyszłości
Wiele osób trenuje z narracją: „muszę”, „powinnam”, „nie mogę sobie odpuścić”. Często w tle jest: niezadowolenie z ciała, wstyd, poczucie winy związane z jedzeniem. W takiej sytuacji trening nie jest wyborem. Jest karą. A rzeczy, które kojarzą się z karą: są odkładane, są sabotowane,
I wywołują opór. To nie kwestia lenistwa.To naturalna reakcja psychiki na przymus.
Brak efektów ≠ brak sensu
Jednym z najbardziej demotywujących doświadczeń jest sytuacja, w której: trenujesz, starasz się, a waga nie spada Problem w tym, że waga bardzo rzadko jest dobrym wskaźnikiem postępów. szczególnie na początku. Ciało może: adaptować się do wysiłku, zatrzymywać wodę CZY budować tkankę mięśniową. Jeśli jedynym kryterium sukcesu jest liczba na wadze, bardzo łatwo uznać wysiłek za bezsensowny – mimo realnych zmian zachodzących w organizmie.
Porównywanie się zabija proces
Media społecznościowe zrobiły treningowi ogromną krzywdę. Porównujesz: swoje początki, swoje zmęczenie I swoje możliwości, z czyimś: wieloletnim doświadczeniem I wytrenowanym ciałem. To porównanie prowadzi do wniosku: „To nie jest dla mnie.” A mózg bardzo chętnie rezygnuje z rzeczy, w których czuje się gorszy.
Nie uczymy się wracać – tylko zaczynać od nowa
Jednym z największych mitów jest przekonanie, że: „jeśli przerwałam, to wszystko stracone”.
W efekcie:
* jedna przerwa = rezygnacja,
* jeden gorszy tydzień = porażka,
* jeden opuszczony trening = koniec planu.
Tymczasem kluczową umiejętnością nie jest idealna regularność. Kluczową umiejętnością jest powrót bez karania siebie. Osoby, które trenują latami, nie są bardziej zmotywowane. One po prostu nie traktują przerw jako dowodu porażki.
Dlaczego akurat 3 tygodnie?
Bo to moment, w którym:
* znika efekt nowości,
* motywacja emocjonalna opada,
* pojawia się realny koszt wysiłku.
Jeśli trening przetrwa ten etap, zaczyna powoli przechodzić z „projektu” w element codzienności.
Jak trenować dłużej niż kilka tygodni?
* lepiej 2 treningi tygodniowo przez rok niż 5 przez miesiąc,
* trening nie musi być idealny, żeby był wartościowy,
* gorsze tygodnie są częścią procesu, nie jego końcem,
* ciało potrzebuje wsparcia, nie presji.
A kiedy trening: przestaje być karą, przestaje być testem charakteru i zaczyna być formą dbania o siebie to nie znika po trzech tygodniach.
Zostaje.
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.