https://pixabay.com/pl/photos/w%c5%82osy-usta-model-kobieta-biust-1838728/

Zmiana ciała wydaje się dziś czymś niemal banalnym. Dieta, trening, suplementy, aplikacje liczące kroki i kalorie. Wystarczy plan, determinacja i – przynajmniej w teorii – efekty są kwestią czasu. A jednak, gdy przychodzi do zmiany przekonań, schematów myślenia czy sposobu patrzenia na siebie i świat, sprawa nagle staje się o wiele trudniejsza. Dlaczego?

Ciało poddaje się zasadom, a umysł hisoriom

Ciało działa według dość prostych praw biologii. Jeśli przez kilka miesięcy regularnie ćwiczysz i jesz inaczej, organizm zacznie się adaptować. Mięśnie rosną, kondycja się poprawia, waga się zmienia. To proces mierzalny i widoczny.

Przekonania natomiast nie są oparte wyłącznie na faktach. Są zbudowane z historii, które opowiadamy sobie od lat. „Taki już jestem”, „Nie nadaję się do tego”, „Pieniądze psują ludzi”, „Miłość zawsze boli”. Te narracje często powstały bardzo wcześnie – w dzieciństwie, w relacjach z rodzicami, nauczycielami, pierwszymi partnerami. Umysł nie chce ich oddać, bo dają poczucie spójności i bezpieczeństwa, nawet jeśli są bolesne.

Zmiana ciała nie zagraża tożsamości

Paradoksalnie, możemy schudnąć 10 kilogramów i wciąż czuć się „sobą”. Natomiast zmiana przekonań bardzo często oznacza konieczność odpowiedzi na pytanie: kim jestem, jeśli to nie jest prawda?

Jeśli przez całe życie wierzyłeś, że musisz ciężko cierpieć, by zasłużyć na miłość –  co się stanie, gdy uznasz, że to nieprawda?
Jeśli budowałeś swoją tożsamość wokół bycia „tą silną osobą, która radzi sobie sama” – co, jeśli dopuścisz potrzebę pomocy?

Zmiana przekonań potrafi zachwiać fundamentami obrazu siebie. A umysł zrobi bardzo wiele, by tego uniknąć.

Efekty pracy z ciałem widać szybciej

Ciało daje szybkie sygnały zwrotne. Po treningu czujesz zmęczenie. Po kilku tygodniach widzisz różnicę w lustrze. Dostajesz komplementy. To motywuje.

Zmiana przekonań jest cicha. Często niewidoczna z zewnątrz. Przez długi czas nie masz pewności, czy „to działa”. Zauważasz ją dopiero w momentach granicznych – gdy reagujesz spokojniej, gdy nie wchodzisz w stary schemat, gdy wybierasz inaczej niż kiedyś. To subtelne i trudne do zmierzenia.

Przekonania chronią przed bólem – nawet jeśli same go powodują

Wiele ograniczających przekonań pełni funkcję ochronną. Jeśli wierzysz, że lepiej się nie wychylać,  być może kiedyś naprawdę było to bezpieczne. Jeśli myślisz, że nie można nikomu ufać, być może uratowało cię to przed kolejnym rozczarowaniem.

Zmiana przekonań oznacza zgodę na ryzyko. Na to, że coś może zaboleć. Ciało można zmęczyć, ale umysł boi się zranienia bardziej niż wysiłku.

Co z tego wynika?

Nie chodzi o to, że zmiana ciała jest „płytka” albo mniej wartościowa. Często bywa pierwszym krokiem do głębszej pracy nad sobą. Problem pojawia się wtedy, gdy próbujemy naprawić życie wyłącznie przez wygląd, licząc, że wraz z nową sylwetką automatycznie znikną stare lęki i schematy. Czasem znikają. Ale bardzo często tylko zmienia się dekoracja, a wewnętrzny monolog zostaje ten sam. Zmiana przekonań wymaga cierpliwości, uważności i odwagi. I choć jest trudniejsza niż zmiana ciała, to właśnie ona najczęściej przynosi najgłębszą ulgę.

Bo ciało możesz zmienić wiele razy.
Ale gdy zmieniasz sposób myślenia – zmienia się całe twoje życie.